Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2011

we can build a new tomorrow, today

Zdecydowanie takie gorące dni nie należą do najprzyjemniejszych, bynajmniej dla mnie. Miałam przesiedzieć caaały dzień w domu pijąc kawę mrożoną, czytając ELLE i grając w JJ2, ale całe szczęście ruszyłam dupsko i poszłam na spacer z Paulą. Pożarły nas trochę komary ale i tak było bardzo miło.
I nie musiałam cały dzień siedzieć i się obżerać!


love
piosenka na dziś, misiunie

środa, 17 sierpnia 2011

a jeśli to ostatni dzień, pocałuj mnie

Ostatni dzień, ostatnia noc w Bolkach. Cieszę się z powrotu do domu, miesiąc to stanowczo za dużo. Za rok inaczej planuję wakacje, na pewno nie będę już się nudzić...

Jakieś stare zdjęcie, oglądam całe archiwum mojego pb i spodobało mi się :)

 Zakochałam się w tym filmie, popłakałam się jak psychiczna



najlepsza piosenka, najlepszy facet

EDIT
 Dziś jest premiera teledysku singla z najnowszej płyty RHCP, The Adventures of Raindance Maggie. Właśnie go obejrzałam, tutaj KLIK. Szału nie ma, dupy nie urywa, ale to w końcu RedHoci! Anthony z wąsami wygląda okropnie, ale i tak wszyscy czterej to mężczyźni mojego życia, love


sobota, 13 sierpnia 2011

ty jesteś prawdą, nie ja

you're te truth, not I

Zawsze znałeś setki sposobów, żeby mnie unieszczęśliwić. Chyba wolałabym czegoś nie wiedzieć. Obdarzam swoje odbicie w lustrze bladym uśmiechem. Ile razy dasz mi jeszcze do zrozumienia, że jestem niczym? Spoglądam w dół na swoje dłonie, teraz tak obce, tak dalekie od twych myśli. Szczypię się, raz, drugi. Nie, to nie sen. Dlaczego? Dlaczego na to pozwoliłam? Zamykam oczy, powieki opadają  w dół jak dwie żelazne kurtyny. Odwracam wzrok od luster, to twarz która nie istnieje.

Moje kochane Placki, mój kochany Brian. 
Zasłużyłam sobie na to. 

piątek, 12 sierpnia 2011

love me forever, or not at all



Jeszcze tylko tydzień i znowu będę w domu. Samotność czasem jest przyjemna, ale wszystko ma swoje granice...
Siedząc na tarasie wśród tylu fruwających motyli wypowiedziałam dzisiaj cichutko Twoje imię. Wdychając głęboko otulające mnie zapachy tysiąca kwiatów rozmyślałam nad tym, co dzisiaj mi się śniło, jak dawno ten sen nie przychodził do mnie w nocy. Przyglądałam się moim malinowym paznokciom na ustach mając resztki karminowej szminki. Stare dobre czasy, to już nigdy nie powróci.

  
love me forever, or not at all